czwartek, 12 stycznia 2012

Nauka angielskiego w toku

Minęło już trochę czasu od kiedy zacząłem przypominać sobie i ćwiczyć angielski. Na razie idzie mi całkiem nieźle. Powtórzyłem już wiele przydatnych słówek i całkiem pokaźną część zagadnień gramatycznych. Nie chcę się komunikować tylko w formie "Kali rozumieć, Kali dziękować". Nie będę zawracał sobie głowy wszystkimi czasami. Powtarzam sobie tylko te najpotrzebniejsze. Miesiąc przed wyjazdem i tak kupię sobie rozmówki, żeby w nagłych przypadkach mieć możliwość podparcia się ich zawartością.

Następne słówka angielskie

Przerobiłem już nazwy potraw, słownictwo przydatne w pubie, słówka związane z bankiem i pieniędzmi oraz z literaturą. Dwa ostatnie na wiele mi się nie przydadzą, ale czas poświęcony na ich naukę można potraktować jako rozgrzewkę. Teraz przerobię słownictwo dotyczące podróżowania, czyli to, co powinno mi się najbardziej przydać. Może mi to zająć trochę czasu, bo jest tego sporo, ale do tego będę musiał się przyłożyć najmocniej. Na polskim lotnisku sobie poradzimy, ale na Angielskim wolałbym się szybko odnaleźć. 

Podróż po angielsku

Wyszukam najpotrzebniejsze słówka i je utrwalę. Oprócz książek, które mam skorzystam przy tym z tego co znajdę w necie. Na pewno takie słownictwo było już wielokrotnie opracowywane i przerabiane. Jest to chyba jeden z podstawowych tematów maturalnych. Jak dobrze poszukam, to znajdę. Odwiedzę poza tym znajome strony i na nich też chyba coś będzie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz